Arek Wałczyk - Wpisy, które warto poczytać

Pliki w chmurach i inwigilacja

Czwartek, 8 sierpnia 2013 godzina 8:43 Komputery i Internet
Pliki w chmurach i inwigilacja

Cloud Computing rozwija się pełną parą. Powstają dziesiątki nowych usług oferowanych „w chmurze”. Ich podstawową zaletą, zdaje się być fakt ułatwionego dostępu do tworzonych przez siebie zasobów. Wystarczy właściwie komputer z dostępem do Internetu. Nie trzeba się przejmować, na którym pendrivie zapisało się konkretny plik. Jednakże we wszystkim należy zachować umiar. A dlaczego?

SkyDrive

Od pewnego czasu na rynku pojawiło się kilka nowych usług umożliwiających przechowywanie osobistych plików w Internecie, tak, by te były dostępne w wielu miejscach bez konieczności przenoszenia ich na nośnikach zewnętrznych.

Microsoft zrobił kolejny krok i postanowił, w dużym stopniu zintegrować system Windows 8 z funkcją SkyDrive, w efekcie czego system bezpośrednio po instalacji, gromko zachęca do zarejestrowania się w owej usłudze.

Wielu użytkowników, widząc nową możliwość, korzysta z niej, czasem nawet aż za bardzo, wysyłając ze swoich komputerów bardziej prywatne pliki, które trafiają na serwery, którymi zarządza Microsoft.

Cloud computing - jak zmieniały się nośniki danych

Co mi właściwie nie pasuje w tych chmurach

Sam Cloud Computing nie jest niczym złym. Problem pojawia się jednak w momencie, kiedy ludzie zaczynają wykorzystywać jedną z jego właściwości do przechowywania osobistych plików. Nie trzeba być zwolennikiem teorii spiskowych, by zauważyć, że aparaty państwowe wielu krajów dążą do maksymalnej kontroli poczynań obywateli w sieci.

Na całokształt zlicza się między innymi powstający system INDECT, który na podstawie wykrycia choćby błahego, ale dziwnego zachowania obywatela, na przykład, kiedy ktoś wyśle wiadomość SMS ze słowem „bomba”, „atak” lub podobnym, które można odnieść do wielu innych rzeczy, niż atak terrorystyczny, system uruchomi automatycznie procedurę śledzenia. Od tej pory każdy jego ruch będzie śledzony, oprogramowanie rozpozna nawet twarz tego konkretnego obywatela, a analiza sposobu jego poruszania się, określi czy zachowuje się podejrzanie czy może przypadkiem nie chce czegoś wysadzić w powietrze.

Prywatne pliki zamieszczone na serwerach takich usług jak SkyDrive lub Google Drive, staną się dodatkowym łakomym kąskiem, dla systemu, który w bardzo krótkim czasie będzie w stanie utworzyć wirtualny profil osobowy swojej „ofiary”.

Unia Europejska wprowadza kolejne dziwne ograniczenia, choćby obostrzenia dotyczące stosowania plików Cookies na stronach WWW, a ostatnio politycy przymierzają się do odgórnego wymuszania na dostawcach usług internetowych, blokowania dostępu do stron zawierających treści pornograficzne.

Metoda działania przypomina mi nieco styl z czasów Stalinizmu. Wówczas też wpierano ludziom, że to co się robi jest dobre i pożyteczne, a tak naprawdę… każdy kto zna odrobinę historii, wie jak było.

Unia Europejska też mówi, że to wszystko powstaje dla bezpieczeństwa i dobra obywateli, ale tak naprawdę każda osoba staje się coraz bardziej kontrolowana i wcale to nie dąży w dobrym kierunku.

Nie bez powodu wklepałem kilka akapitów wywodów na temat inwigilacji. Myślę, że choć trochę, bynajmniej kilku osobom uświadomi to, jak trzymanie prywatnych danych „na zewnątrz” sprzyja ewentualnemu prześledzeniu stylu życia konkretnej osoby.

Jeśli zaciekawił cię system INDECT, poniżej zamieszczam również film, który bardziej szczegółowo ukazuje jego działanie.

Przyszłość Internetu

Przez lata globalna sieć pozostawała wolna. Życie na świecie też toczyło się w miarę prawidłowo. Odpowiednie służby wchodziły do gry dopiero, gdy wykryto jakieś działania przestępcze, choćby rozpowszechnianie pornografii dziecięcej. Ich działania były na tyle skuteczne, że nie uważam, by zachodziła konieczność profilaktycznego kontrolowania wszystkich użytkowników Internetu.

Nowo powstające usługi znacznie to ułatwiają, a fakt, że większość z nich stosuje szyfrowanie danych za pomocą choćby AES’a, nie ma tu najmniejszego znaczenia.

Czasy są na tyle ciężkie, że posiadanie w domu silniczków z chińskich zabawek, kilku starterów od lamp fluorescencyjnych oraz starego telefonu komórkowego może być dowodem, że któryś z domowników planował atak terrorystyczny.

Komentarze oraz dyskusja na temat wpisu

Anonim pisze: Niedziela, 26 stycznia 2014 godzina 14:40

Makailee pisze: Piątek, 24 czerwca 2016 godzina 22:30

Holy coscnie data batman. Lol!

Napisz swój komentarz

Twoje zdanie na ten temat również mnie interesuje. Podawanie adresu e-mail nie jest wymagane.