Arek Wałczyk - Wpisy, które warto poczytać

Jak ochrona środowiska psuje komputery

Niedziela, 10 marca 2013 godzina 13:28 Elektronika
Jak ochrona środowiska psuje komputery

Za racji, że ostatnimi czasy pisałem o wszystkim z wyjątkiem komputerów, pomyślałem, że poczynię krótką notkę na temat problemu, który dotyka sporą część społeczeństwa. Poruszę temat częstej awaryjności sprzętu komputerowego – tej poważnej, gdy zachodzi konieczność wymiany podzespołów. Wyjaśnię co wspólnego mają z tym dyrektywy ekologiczne.

Wysiadła płyta główna, a koledze karta graficzna

Jednymi z najbardziej awaryjnych podzespołów komputerowych obok tanich (i nieco droższych) zasilaczy ATX są płyty główne. Dla mniej wtajemniczonych, w jednym zdaniu wyjaśnię, że są to takie elementy, do których w jednostce centralnej komputera wszystko jest podłączone – odpowiadają one bezpośrednio za pracę urządzenia.

Często dzieje się tak, że komputer przestaje wyświetlać obraz, wiesza się w ciągu uruchamiania, a w trakcie diagnozy przez informatyka (nie mylić z przypadkami serwisantów-laików lub po prostu takich, którzy chcą wyłudzić od Ciebie kasę) winowajcą okazuje się być właśnie wspomniany element.

Jako informatyk już od kilku lat dostrzegam zjawisko, że nowe płyty główne oraz karty graficzne ulegają awariom zdecydowanie częściej niż wiekowe, chociażby takie w formacie AT z lat dziewięćdziesiątych, czy takie z początków minionej dekady.

Myśląc początkowo, że chodzi o czysty zarobek, czyli, że to właśnie producenci specjalnie produkują coraz gorszej jakości sprzęt, by szybko się wzbogacać na sprzedaży fabrycznie nowych układów natrafiłem na zapiski, które w dużym stopniu im to ułatwiają.

Od bardzo długiego czasu, w większości państw na świecie, w tym na ternie Unii Europejskiej, obowiązuje zakaz produkcji urządzeń elektronicznych z zawartością ołowiu. Wymusiło to na producentach stosowanie o wiele gorszej jakościowo cyny bezołowiowej, której właściwości są bardzo niekorzystne dla żywotności lutów.

Powszechne stosowanie układów scalonych BGA (Ball Grid Array), które w całości lutowane są od strony spodniej (sferycznie), w połączeniu z marną jakością cyny, która z czasem poważnie traci swoje właściwości przewodzenia prądu elektrycznego, powoduje powstawanie tak zwanych „zimnych lutów” na wyprowadzeniach takiego układu.

Jeśli połączenie zostanie zerwane w krytycznym miejscu, cała płyta główna (lub inny układ) zostaje praktycznie unieruchomiona.

Istnieje zabieg serwisowy, zwany fachowo „Reballingiem”, polegający na odlutowaniu układu, wymianie cynowych kulek łączeniowych i ponownym jego wlutowaniu do płyty głównej. Niestety taka czynność, by mogła się odbyć w profesjonalnych warunkach wymaga użycia drogiego sprzętu.

Bardzo często zdarza się tak, że nieuczciwe serwisy informują klienta o wykonaniu reballingu prawidłowo, a w rzeczywistości płyta przeleżała jakiś czas w piekarniku lub została wygrzana opalarką do lakieru lub zrobiono coś jeszcze bardziej kuriozalnego co z prawidłowym wykonaniem zabiegu nie ma nic wspólnego. Owszem, płyta na jakiś czas może odzyskać sprawność, ale zazwyczaj po kilku dniach, bądź tygodniach problem powraca. Do całości dochodzą inne czynniki, które opiszę nieco niżej.

Taki sam problem dotyczy również kart graficznych, których procesory GPU montowane są za pomocą tej samej metody BGA.

Jak widać, polityka ochrony środowiska ma bezpośredni wpływ na pogarszającą się jakość produkowanych urządzeń elektronicznych.

Wadliwe zasilacze komputerowe

Marki takie jak: Codegen, HEDY, Trust, Heden, Akyga oraz wiele innych są bardzo popularne. Niestety są to jedne z najtańszych i zarazem najgorzej wykonanych zasilaczy komputerowych dostępnych na rynku. Wielu bagatelizuje jak ważny jest to element komputera, skupiając się na wyborze lepszego procesora, czy karty graficznej, w co najmniej dziewięćdziesięciu procentach wszystkie komputery „marketowe”, czyli takie gotowe jednostki, które można nabyć za średnie pieniądze w sieciach pokroju Media Markt lub Media Expert są wyposażone właśnie w tanie i lichej jakości zasilacze.

Przybliżę (w miarę) łopatologicznie, co cechuje zasilacz złej jakości. Przede wszystkim jest to ograniczenie do minimum (lub całkowitego braku) układów filtrujących. W wielu takich egzemplarzach dostrzegłem wlutowane jedynie kawałki drutu w miejscu, gdzie powinna znajdować się zwojnica filtrująca każdą linię napięciową. Do tego stosuje się małą ilość kondensatorów i to w dodatku wątpliwej jakości, które po pewnym czasie ulegają „wyschnięciu”.

Słabe chłodzenie elementów roboczych takich jak tranzystory kluczujące, pracujące pod dużymi obciążeniami staje się przyczyną ich awarii, co w wielu przypadkach skutkuje „spaleniem się” całej jednostki centralnej.

Pewien projektant zasilaczy komputerowych powiedział kiedyś, że wstawianie do zasilaczy części, bez których i tak będą działać, to tak, jakby dawać ludziom darmowe podzespoły.

Fakt jest faktem, bez filtrowania zasilacz będzie się uruchamiał, będzie dawał napięcie, ale pomyślcie jak niska będzie jakość owego napięcia.

Inne czynniki

By ktoś sobie nie pomyślał, że moja diagnoza polega wyłącznie na stwierdzeniu zepsucia się płyty głównej lub wadliwego zasilacza, dodam, że w podanych przykładach należy obowiązkowo wziąć pod uwagę wady z zakresu błędów fabrycznych układów BGA, wówczas zimne luty nie są bezpośrednią przyczyną awarii lub nie istnieją, a zachodzi konieczność wymiany całego układu na nowy. Nie należy negować dziesiątek pozostałych, losowych przyczyn uszkodzeń podzespołów.

Absurdem dla mnie jest, że serwisant, który powinien uchodzić za wykwalifikowanego, widząc wyschnięte kondensatory na płycie głównej nie wymienia ich, a wstawia nową płytę. Równie głupie jest ogrzewanie wszelkiej maści opalarkami lub piekarnikami kuchennymi, układów co do których ma się pewność, że są wadliwe same w sobie – można to sprawdzić!

Pisząc ten tekst chciałem nakierować czytelników na główne przyczyny tego typu awarii oraz pobocznie na to, by nie dali się oszukiwać nieuczciwym serwisom komputerowym. Kluczowym jednak powodem, było dla mnie zwrócenie uwagi na proceder pogarszania jakości urządzeń poprzez politykę ekologiczną oraz celowe zmniejszanie jakości, dla zarobku.

Ochrona środowiska byłaby dobrze wycelowana, gdyby dążyła do tego, by jak najmniej sprzętu należało utylizować, a poprzez zakazywanie stosowania cyny z dodatkiem ołowiu i nie trzymanie kontroli nad producentami pod względem jakości, powstaje nadmierna ilość tych odpadów i błędne koło się zamyka.

Komentarze oraz dyskusja na temat wpisu

Gertie pisze: Piątek, 24 czerwca 2016 godzina 21:52

I am searching for Sister Angela. I met her in 1971 in Phlahdelpiia and she helped through a very hard part of my young life. Could you help me? I can be reached at the email below.

Napisz swój komentarz

Twoje zdanie na ten temat również mnie interesuje. Podawanie adresu e-mail nie jest wymagane.